
Złość jako nauczycielka. Historia jednej podróży
Podczas swojej dziesiątej podróży Dominika zwróciła się ku złości. Szukała jej osobistego znaczenia i sposobu, by wyrażać ją z większą świadomością.
Intencja: spotkać się ze złością
Był wrzesień 2024 roku. Szósta sesja indywidualna, dziesiąta podróż w mojej ścieżce. Od dłuższego czasu towarzyszyła mi silna złość, głównie wokół pracy.
Intencję sformułowałam prosto: chciałam zrozumieć, skąd ta złość we mnie pochodzi i czego może mnie uczyć. Zamiast szukać sposobu, by ją usunąć, chciałam zobaczyć jej sens.
Nocna droga
Wystartowałam przy swoim ukochanym drzewie. Zeszłam tunelem w dół, aż wyłoniłam się na nocnej leśnej drodze. Wokół rosły ciemne drzewa i wysokie trawy.
Po obu stronach drogi dostrzegałam kamienne twarze i pomniki. W mojej wizji miały wyraz złości. Wśród nich pojawił się także obraz mojej mamy. Odczytałam to po swojemu, jako coś związanego z tym, jak w mojej rodzinie i moim dzieciństwie złości nie zawsze można było wyrażać. To był mój osobisty obraz, nie diagnoza dziedziczonych treści.
Ogień i złote światło
Pojawił się Joshua. Ruszyliśmy razem drogą, aż dotarliśmy do polany otoczonej górami. Na środku palił się ogień, a wokół niego siedział krąg postaci, które w mojej wizji miały rdzenny charakter i były dla mnie obrazem przodków.
Odebrałam ogień jako przestrzeń, w której złość może się przekształcać. Z góry i z ziemi zaczęło płynąć złote światło. W moim odczuciu było symbolem uwalniania napięcia i scalania rozproszonych części mnie. To znaczenie miałam ja, w tej konkretnej wizji.
Zadania na powrót
Z podróży wyniosłam kilka praktycznych zadań. Przez siedem dni po dziesięć–piętnaście minut medytacji i uważnej refleksji nad tym, czego uczy mnie złość. Wyrażanie jej wtedy, kiedy się pojawia, w bezpieczny i drobny sposób. I trzecie: znaleźć złoty kamień w kształcie serca, jako fizyczne przypomnienie, że złość może być nauczycielką.
Co zostało ze mną
Szybszy rytm bębna zapowiedział powrót. Podziękowałam Joshui i postaciom przy ognisku, wróciłam do swojego drzewa, otworzyłam oczy i zapisałam wszystko.
Sama wiedza nie zawsze pomagała mi usłyszeć siebie. Symboliczne obrazy podróży i drobne rytuały do wykonania w kolejnych dniach dały mi inną perspektywę i wsparły w rozpoznawaniu własnych odpowiedzi.